ehh te sny...
...śniło mi się, że mnie przytulił...obidziłam się sama w łóżku...drżałam...
2012-05-23 08:24:19
skomentuj (0)
:((
Świadomość, że jest tak blisko i nawet nie chce się ze mną zobaczyć...jakbym nic dla niego nie znaczyła...a wiem że tak nie było. Nie mogę sobie znaleźć miejsca. Najchętniej zadzwoniłabym do niego chociaż usłyszeć jego głos, albo prosiłabym żeby się spotkał ze mną...ale po co to? Jego decyzji i tak nic nie zmieni. Chciałabym potrafić przejść nad tym do porządku dziennego, ale nie potrafię. Staram się jak moge, ale efekty są marne.
2012-05-04 12:46:30
skomentuj (0)
cholernie ciężko
Przez chwile byłam szczęśliwa...myślałam, że ułoże sobie życie...znalazłam kogoś z kim chciałam to zrobić...i zabiłam wszystko co ta osoba do mnie czuła. Tylko żądałam, wymagałam, lamentowałam...a wszystko dlatego że nauczyłam się mówić co mnie boli i co jest nie tak...tylko przegięłam w drugą stronę :( Zrozumiałam wiele rzeczy, wielu się nauczyłam...ale wszystko to za późno :( I kompletnie nie mogę się z tym pogodzić...brakuje mi tej osoby. Tak staram się żyć normalnie, ale udawanie że jakoś się trzymam jest naprawdę męczące. Bo tak naprawdę mimo uśmiechu na twarzy, który czasem się pojawia...marzę tylko o tym żeby zwinąć się w kłębek i ryczeć.
Do tego dochodzą rozważania o wyjeździe z kraju. I tu też żałuje że nie pomyślałam o tym chociaż dwa miesiące temu. Miałabym do kogo wyjechać i może uratowałabym to czego teraz nie mogę naprawić. W tym momencie myślę, że chyba najlepiej dla mnie byłoby wyjechac, ale już nie mam do kogo :( Nie żałuję żadnych decyzji jakie podjęłam, ale chwilowo jestem nieszczęśliwa:(
2012-05-03 11:34:46
skomentuj (0)
...same zmiany...
Rok 2011 to był zdecydowanie rok wielkich zmian. Zmian na lepsze, ale zmiany te okupione były ciężkimi chwilami. To co teraz dzieje się w mojej głowie, nie pozwala mi cieszyć się z tege, że odważyłam się zmienić swoje życie.
No cóż cieszyć się będę później...bo narazie jest cholernie ciężko...tak ciężko, ze mam wrażenie że chyba nikt nie zdaje sobie sprawy co tak naprawdę sie ze mną dzieje. Co prawda ukrywanie tego idzie mi nienajlepiej, ale zauważyłam, że im jest mi ciężej tym łatwiejsze się to staje. Chyba najlepszą ochroną jest obojętność. Co prawda ja tak naprawdę taka nie jestem, ale z każdym dniem uczę się tego...bo moja zakichana uczuciowość doprowadza mnie tylko do szaleństwa i nic dobrego ze sobą nie przynosi.
Póki co nie mam siły :((
2012-02-02 21:51:16
skomentuj (0)
...przeprowadzka...
Wyprowadziłam się z domu rodzinnego już pótora roku temu. Oczywiście jestem z tego powodu przeszczęśliwa. Co prawda mieszkanie nie wyremnotwane, daleko od osiedla na którym spędziłam ponad 20 lat, z dala od znajomych, rodziny(w sensie drugi koniec miasta:D), ale własne. Jest nam tu dobrze, mamy spokój, wbrew pozorom okolica nie jest zła. Mamy tu nawet zalew i trochę zieleni, więc jest gdzie pospacerować. Jednak jest małe ale....naprawdę czasem czuje się tu samotna. Nie wiem czy to dobre słowo, ale są chwile kiedy chciałabym tak o wpaść do sąsiadki na kawe, albo spotkać na klatce kogoś znajomego i zamienić z nim parę słów...a tu nie znam nikogo. Nie umiem łatwo nawiązywać kontaktów, a nawet jakbym umiała to nie mam ochoty przyjaźnić się z 80letnimi babciami:/ I tak mimo, że za cholere nie wróciłabym mieszkać z rodzicami, to czasem mi poprostu tu smutno jakoś jest. Nawet zaczęłam się cieszyć jak obce-znajome psy do mnie podlatują się przywitać:D głupia ja:D
2011-05-10 17:16:51
skomentuj (0)
ależ ten czas leci....
Czas ucieka jakby go ktoś gonił...
W czerwcu mineło 6 lat od śmierci Michała...to mnóstwo czasu, ale ja wciąż tęsknie i to w ciąż boli. Nadal mam chwile, takie ja dziś, kiedy myśle, płacze i jest mi źle. Wciąż odtwarzam w głowie tamten dzień, choć chciałabym go wymazać z pamięci...Krzyk rozpaczy, niedowierzanie, płacz i pustka...Pewnie, że z czasem jest lepiej...ale wciąż to wszystko do mnie wraca...
Nie jestem zbyt wylewną osobą, ale tutaj zawsze mogłam napisać co mnie męczy i wciąż mi to pomaga.
2010-07-04 10:29:45
skomentuj (0)
za dużo myślę i nic z tego myślenia nie wynika:))
Tak ostatnio siedziałam ze znajomymi i gadaliśmy na różne tematy. Ale nad jednym zaczełam się dłużej zastanawiać. Czy to tak fajnie jest mieć kasy jak lodu. Jak to jest kiedy można sobie pozowlić na wszytsko czego się chce? Bo tak zauważam na pewnych przykładach, że wtedy ludzie nie cieszą się z tego co mają. To jest na zasadzie takiej zachcianki. Chce to, więc sobie kupię, a po pięciu minutach chce już cos innego. A ja jestem z tych ludzi, którzy im dłużej na coś czekają tym bardziej się potem z tego cieszą. Wiadomo, że chciałabym kupic sobie mieszkanie, super samochód i wiele innych rzeczy. Ale też wiem, że kiedyś sobie to wszystko kupie i pomału dąże do tego. A z drugiej strony, pewnie jest tak, że gdybym już miała w cholere kasy, to też zaczełabym się zachowywać jak mała rozkapryszona dziewczynka w sklepie zabawkowym.
A tak wogóle, to przyszła wiosna i jest pięknie:))
2009-04-18 12:42:24
skomentuj (0)